Notes

Jazz w Warszawie ciągle gra

By 9 lutego 2019 No Comments

Warszawa 30/12/18

Wracałem Bednarską z kościoła św. Anny. Lekka mżawka, puste chodniki, neony nawiązujące do lat 60. Nad Warszawą krążyłem myślami. Coraz bardziej jej dynamika i biografia mnie zastanawiają.

Stolica, wojna, zgliszcza, odbudowa – cały naród budował i wybudował – Pałac Kultury, MDM, Mariensztat, socrealistyczne pomniki.

Później – lata 90: Europa, turbo kapitalizm, polonezy, żółto-czerwone Ikarusy.

Dzisiaj – europejskie miasto.  

Moje zadziwienie dotyczyło nieprzerwanej ciągłości tego miejsca. Faktu, że z doszczętnie zmasakrowanej aglomeracji wyrosło nowe miejsce ze starą historią i mitem scalającym społeczeństwo. Nie dość, że miejsce, budynki i ulice wyrosły, to jeszcze w wyobraźni społecznej pozostała pamięć pokoleń. I jako antropolog powinienem być sceptyczny, to jako warszawiak z piątego pokolenia czuję bardzo silną więź z tym miejscem.  

Miejsce tworzy opowieść – pamięć i kultura. Opowieść przekazywana przez starsze pokolenia tworzy tożsamość teraźniejszych. Przestrzeń bez pamięci jest pusta – brakuje w niej znaczenia.

Jeżeli zatem mit Warszawy przetrwał wojnę, komunizm, to znaczy że przekazywana pamięć może przetrwać każde fizyczne zniszczenie. Pamięci nie można zniszczyć.

[ … ]

Szedłem Bednarską – Powiślem w stronę Solca. Neony. Przypomniało mi się, że na parkingu przed Polskim Radiem zaparkował dzisiaj Mercedesem – oldtimerem z lat 70 – Wojtek Mazolewski.

Ucieszyłem się – Tyrmand może być spokojny o jazz na warszawskich ulicach.